Z dokumentów KGB, do których dotarł Rayolds jednoznacznie wynika, że przyszłego noblistę zwerbował w 1940 roku działający w Nowym Jorku sowiecki szpieg ówczesnego NKWD Jacob Golos.
Hemingway nie dostarczył żadnych raportów, ale wielokrotnie wyrażał chęć współpracy z sowiecką służbą.
“Były agent szczegółowo opisuje kontakty pisarza z amerykańskimi organizacjami wywiadowczymi, takimi jak FBI, OSS (Biurem Służb Strategicznych) czy Biurem Wywiadu Marynarki Wojennej (ONI). Jak twierdzi Reynolds, współpraca z NKWD wywarła ogromny wpływ na zachowanie Hemingwaya i jego twórczość, a nawet odegrała znaczącą rolę w decyzji pisarza o popełnieniu samobójstwa w 1961 roku” – czytamy w “Rzeczpospolitej”.
I tak upada kolejna legenda człowieka, który został wykreowany (przy znacznym własnym współudziale) na jeden z największych autorytetów moralnych w świecie literatury współczesnej.











