Gdyby nawiązać do tego cytatu, to pewien kierowca w Białymstoku autentycznie wychłostał się jednak sam. Przyjechał bowiem pijany na komendę tamtejszej policji, by… zmierzyć zawartość alkoholu w organizmie. Nie wiadomo, czy był to wynik jakiegoś męskiego zakładu, działanie w stanie kompletnej nieświadomości, czy też chęć wymierzenia samemu sobie kary za przekroczenie przepisów o ruchu drogowym.
Bez względu na przyczyny tego desperackiego kroku, nieszczęsny kierowca przybył na badanie za kierownicą swojego samochodu i poprosił stróżów prawa o przeprowadzenie badania alkomatem na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu.
Wynik nie był wprawdzie imponujący (zaledwie 1,5 promila – cóż to jest dla Polaka, w dodatku w Zaduszki?), ale kiedy okazało się, że mężczyzna podjechał pod budynek komendy, prowadząc auto, policjanci nie wykazali się wyrozumiałością wobec niego. Zatrzymali mu prawo jazdy i skierowali sprawę do sądu.
No i tak uczciwy białostocczanin poniekąd sam się wychłostał.
Jerzy Bukowski











