Nadzieje na jego przyjazd żywe są także w Zakopanem, zwłaszcza że to miasto regularnie głosuje od 1989 roku na partie prawicowe i na wywodzących się z nich kandydatów do urzędu prezydenckiego. Obaj bracia Kaczyńscy chętnie pojawiali się pod Tatrami w przededniu kolejnych wyborów. Czy głowa państwa zaszczyci więc zakopiańskie obchody 90. urodzin niepodległej Polski?
A warto przypomnieć, iż to właśnie Rzeczpospolita Zakopiańska była jednym z pierwszych (górale twierdzą, że bezdyskusyjnie pierwszym) wolnych skrawków wolnej ziemi polskiej. Istniała bardzo krótko, bo tylko od 13 października do 16 listopada 1918 roku, ale dobrze zapisała się w dziejach Podhala.
Wszystko zaczęło się od zebrania pięciuset szanowanych obywateli, których w pilnym trybie zwołał naczelnik gminy Zakopane – Wincenty Regiec. 13 października, bez zbędnych dyskusji i politycznych swarów (chociaż reprezentowali różne odłamy ówczesnej sceny politycznej w Galicji), uchwalili oni rezolucję, powołującą Organizację Narodową w Zakopanem. W skład jej zarządu wybrano 32 osoby, powierzając zaszczytną funkcję przewodniczącego wielkiemu pisarzowi i orędownikowi idei niepodległościowej – Stefanowi Żeromskiemu.
Obserwując sytuację na froncie i dostrzegając postępującą degrengoladę armii CK Austro-Węgier, zarząd ON ogłosił 30 października (czyli dzień wcześniej niż Kraków) niepodległość. Obecni pod Tatrami i po cichu ściągnięci do Zakopanego z okolicznych miejscowości polscy żołnierze rozbroili swoich towarzyszy broni innej narodowości (podobnie jak w innych miastach nie wykazywali oni zresztą większej chęci stawiania oporu), przejęli stację telefoniczną oraz skład broni i oddali się pod rozkazy ON.
1 listopada zarząd Organizacji Narodowej przekształcił się w Radę Narodową, która powołała na prezydenta uroczyście ogłoszonej Rzeczypospolitej Zakopiańskiej Stefana Żeromskiego. Po z górą dwóch tygodniach podporządkowała się ona powstającym strukturom odradzającego się państwa.
Był to piękny i chwalebny epizod w bogatych dziejach zakopiańskiej “irredenty”, chociaż nie znalazł on tak znacznego miejsca na kartach historii, jak choćby pobliska Komisja Likwidacyjna w Krakowie. Ale właśnie dlatego obecni włodarze wakacyjnej stolicy Polski chcą go przypomnieć, wyprzedzając obchody 90. rocznicy odzyskania niepodległości w tych miastach, które dłużej czekały na rozwój politycznych i militarnych wypadków, nie biorąc spraw w swoje ręce, jak uczynili to w drugiej połowie października 1918 roku dzielni górale.
Jerzy Bukowski












