Dolar właściwie przez cały rok 2006 pozostawał słaby i systematycznie tracił względem czołowych walut światowych. W stosunku do EUR osłabienie dolara przebiegło właściwie dwuetapowo. Począwszy od lutego br do maja dolar osłabił się z poziomu 1,1820 do poziomu 1,2850 i po blisko półrocznej konsolidacji osłabił się ponownie z poziomy 1,2580 do poziomu 1,3350. W sumie dało to blisko 13% roczny spadek dolara względem EUR. Szczególnie końcówka roku przyniosła istotne osłabienie tej waluty, do którego w głównej mierze przyczyniła się seria słabych danych makroekonomicznych, które utwierdziły uczestników rynku w przekonaniu, że perspektywy rozwoju gospodarki amerykańskiej w najbliższym czasie są więcej niż marne. Co więcej, słaba koniunktura gospodarcz w USA wpłynęła na zatrzymanie cyklu podwyżek stóp procentowych w tym kraju, a prawdopodobieństwo ich ewentualnego wznowienia zmalało właściwie do zera. Ponieważ jednocześnie Europejski Bank Centralny konsekwentnie realizował i realizuje cykl podwyżek stóp w strefie EUR, nie powinien dziwić fakt, że większość analityków oczekuje dalszego osłabienia się dolara w najbliższym czasie.
O ile wspomniane osłabienie się dolara w 2006 r. miało największy wpływ na notowania USD/PLN, które na początku roku wynosiły 3,27 by pod koniec roku spaść do poziomu 2,86 (spadek o 12,5%), o tyle kurs EUR/PLN znajduje się prawie na tym samym poziomie co na początku tego roku tzn. 3,86.
Biorąc jednak pod uwagę napływ środków unijnych można śmiało założyć, że wspomniany poziom na EUR/PLN długo się nie utrzyma i zobaczymy na przełomie roku nowe, niższe poziomy wspomnianej waluty. Jeżeli chodzi o drugi główny czynnik, który kształtował siłę złotego, to biorąc pod uwagę publikowane ostatnio różnego typu dane makroekonomiczne, a w szczególności zakładany wzrost PKB w całym roku 2006 na poziomie 5,5%, niski jak na razie poziom inflacji znajdujący się poniżej celu inflacyjnego założonego na ten rok, znaczne ożywienie w zakresie odnotowywanej produkcji i konsumpcji oraz wyraźną poprawę na rynku pracy należy założyć, że również w przyszłym roku nawet przy założeniu osłabienia wzrostu PKB do prognozowanego poziomu 4,6% powinniśmy mieć do czynienia z mocnym wsparciem dla rodzimej waluty. Problemem w drugiej połowie roku może być jednak deficyt budżetowy – jeśli ekonomiści się nie mylą to przychody budżetu są przeszacowane, a to może doprowadzić do zwiększenia deficytu i osłabienia złotego. Podsumowując wszystko wskazuje na to, że złoty powinien być dobrą walutą przynajmniej w pierwszej połowie 2007 roku.
Raport przygotował zespół analityków i doradców finansowych Xelion w składzie:
Michał Glasenapp, Piotr Kuczyński, Michał Kurpiel, Jacek Pacholczyk, Piotr Szulec, Tomasz Rzeski













