Rozumiem, że dla nich komunistyczny dyktator, pełniący swoją funkcję namiestnika Kremla w Warszawie jest nadal bohaterem. Skoro tak, to wystawiają sobie nienajlepsze świadectwo, domagając się honorowania przez władze niepodległej Rzeczypospolitej Polskiej człowieka, który większość swego życia poświęcił wybijaniu – także przy użyciu podległej mu armii – swoim rodakom marzeń o jakiejkolwiek suwerenności. Nie wahał się także uczynić tego samego wobec buntujących się przeciw moskiewskiemu reżimowi południowych sąsiadów, chętnie śpiesząc z pomocą tamtejszym sowieckim satrapom w dławieniu oporu czeskiego i słowackiego społeczeństwa.
Oskarżony o zbrodnie komunistyczne, o tajną współpracę z Informacją Wojskową i o przeprowadzenie antysemickiej czystki w Ludowym Wojsku Polskim, nie jest gen. Jaruzelski postacią godną uczestniczyć w rocznicowych obchodach. Powinna mu wystarczyć kilkakrotnie w ostatnich latach demonstrowana dobra pamięć o nim w Moskwie, której tak wiernie służył przez kilka dziesięcioleci.
Komuniści zawsze chlubili się tym, że nie mają ojczyzny. Dlaczego więc Wojciech Jaruzelski chce się teraz przyznawać do Polski?
Jerzy Bukowski












