Stefano Leszczynski, Wojciech Rogacin – Watykan
Dziesięć tysięcy uratowanych małoletnich, aż 20 procent wszystkich uratowanych na morzu przez SOS Mediterranée.
Liczby te mówią o dramacie dzieci – najpierw przemierzają one Saharę, przeżywają przemoc i wyzysk w Libii lub Tunezji, a następnie powierzają swoje życie prowizorycznym łodziom, próbując przeprawić się przez Morze Śródziemne. To małoletni cudzoziemcy bez opieki – chłopcy i dziewczęta, którzy samotnie pokonują jeden z najniebezpieczniejszych szlaków migracyjnych na świecie.
To właśnie im poświęcony jest nowy raport „Samotni na morzu” (Soli in mare), opublikowany przez SOS Mediterranée.
Uciekają przed wojną i ubóstwem
„Od początku naszych działań ratowniczych na morzu, w marcu 2016 roku, niemal jedna na pięć osób uratowanych przez załogi naszych statków była małoletnim bez opieki” – wyjaśnia Barbara Antonelli, odpowiedzialna za komunikację w SOS Mediterranée Italia.
Według danych przytoczonych w raporcie, w ciągu ostatnich dziesięciu lat co najmniej 3500 dzieci i nieletnich zaginęło na centralnym Morzu Śródziemnym. To cicha tragedia, która – jak podkreśla UNICEF – rozgrywa się zaledwie kilka mil od europejskich wybrzeży. Mimo to, jak zauważa organizacja, polityka europejska nadal koncentruje się głównie na wzmacnianiu kontroli granicznych i przenoszeniu zarządzania granicami poza terytorium Unii Europejskiej.
Chłopcy uciekają, by nie iść na wojnę
Za tymi liczbami kryją się historie naznaczone ubóstwem, konfliktami zbrojnymi i prześladowaniami. „Wielu z tych młodych ludzi pochodzi z Afryki Zachodniej, Rogu Afryki, Azji oraz Azji Południowo-Wschodniej – mówi Antonelli. – Większość chłopców wyrusza w drogę, aby poprawić warunki życia, znaleźć pracę lub uciec przed wojną i głodem”.
Dziewczynki uciekają przed wykorzystaniem
Jeszcze bardziej dramatyczna jest często sytuacja dziewcząt, które stanowią około 10 proc. uratowanych małoletnich bez opieki. „Wiele z nich ucieka przed przymusowymi małżeństwami, przemocą domową, wykorzystywaniem seksualnym lub okaleczaniem żeńskich narządów płciowych” – podkreśla Antonelli.
Podróże trwające latami
„To dzieci i młodzież, które często są w podróży od wielu lat – dodaje Antonelli. – Przemierzają Saharę, jeden z najmniej monitorowanych i najbardziej niebezpiecznych obszarów na świecie, by następnie dotrzeć do Libii i Tunezji, gdzie przemoc, dyskryminacja oraz brak poszanowania praw człowieka jeszcze bardziej zwiększają ich podatność na zagrożenia”.
Po dotarciu do europejskich wybrzeży trudności się nie kończą. System ochrony migrantów w Europie wciąż ma często charakter doraźny i niestabilny, jak stwierdza Antonelli. „Po tak trudnej podróży małoletni trafiają do systemu pełnego luk, który może narazić ich na kolejne problemy i nowe trudności” – dodaje.
Europa, która ich nie chroni
Obawy organizacji dotyczą również nowego Paktu UE o Migracji i Azylu, który wszedł w życie 12 czerwca. „Jesteśmy głęboko zaniepokojeni – podkreśla Antonelli. – Nowy Pakt oznacza wzrost ryzyka i podatności na zagrożenia, na jakie mogą być narażeni małoletni bez opieki”.
Wśród wskazywanych problemów znajdują się: możliwość długotrwałego przebywania na zewnętrznych granicach Unii Europejskiej, niewystarczająca liczba wyspecjalizowanych usług wsparcia, trudności związane z ustalaniem wieku oraz ryzyko uznania niektórych nieletnich za osoby dorosłe, co mogłoby pozbawić ich ochrony gwarantowanej przez prawo.
Do tego dochodzą przyspieszone procedury rozpatrywania wniosków o azyl, które – zdaniem organizacji – mogą utrudnić dostęp do pomocy prawnej, opieki kuratorskiej oraz usług medycznych, psychologicznych i edukacyjnych.











