Człowiek, którego całował po rękach papież Franciszek okazał się niegodnym zaufania oszustem. Wprawdzie szybko sam zrezygnował ze swojej funkcji, ale ten skandal może negatywnie odbić się na wizerunku Fundacji, a co za tym idzie na jej dalszych działaniach.
W organizacjach społecznych nie ma możliwości wnikliwego “prześwietlenia” działających w nich, a zwłaszcza pełniących najważniejsze funkcje osób. Przykład Lisińskiego powinien jednak dać do myślenia wszystkim, którzy angażują czas, energię i pieniądze w szlachetnie dzieło pomagania bliźnim.











