Właśnie mamy teraz do czynienia z takim niemal pornograficznym obnażeniem się wielu polityków polskiej lewicy, od 1989 roku wdzięcznie pozujących na nowoczesnych, z gruntu europejskich socjaldemokratów.
Wystarczy, że na ławie oskarżonych zasiedli członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i Rady Państwa PRL z grudnia 1981 roku, a do Sejmu wpłynął projekt ustawy, znacznie obniżającej im oraz byłym funkcjonariuszom Służby Bezpieczeństwa świadczenia emerytalne, a już Kwaśniewski, Szmajdziński, Miller, Rakowski, Napieralski, Olejniczak i inni towarzysze szmaciacy biją na alarm, odsłaniając swoje prawdziwe – na co dzień wstydliwie skrywane – oblicza dozgonnych obrońców komunistycznych zbrodniarzy, tęskniących do dawnych czasów, kiedy byli “właścicielami Polski Ludowej”.
Włączając telewizor lub radioodbiornik, biorąc do ręki gazetę, czy zaglądając do internetu widzimy i słyszymy, jak budzą się natychmiast w tych pozornie pełnych ogłady oraz dobrych manier politykach demony przeszłości. Zamiast uśmiechniętych twarzy postępowych europejczyków obserwujemy naraz wykrzywione mordy komunistycznych aparatczyków, które wyrzucają z siebie potok słów w obronie prawa i demokracji, które przed 1989 rokiem mieli przecież w głębokiej pogardzie.
Przyglądajmy się więc uważnie, kto i jak reaguje na próbę wymierzenia dziejowej sprawiedliwości sowieckim namiestnikom z PZPR oraz wiernym wykonawcom ich poleceń z tajnych służb PRL, a przekonamy się, jak bardzo oszukują nas oni, deklarując rzekomą zmianę politycznych poglądów, podczas gdy w głębi serc i sumień pozostali komunistycznymi troglodytami.
Bardzo dobrze, że zdarzają się co pewien czas sytuacje, w których możemy ujrzeć, jak liczne są jeszcze w niepodległej Rzeczypospolitej zastępy ideologicznie obolałych, chociaż świetnie radzących sobie w nowej rzeczywistości sierot po komunizmie.
Jerzy Bukowski












