PRL w komunikacji miejskiej III RP

Ilekroć rozlega się w tramwaju lub w autobusie gromki okrzyk: "proszę przygotować bilety do kontroli", tylekroć czuję się, jakby na chwilę wróciła epoka PRL. Zachowanie kontrolerów (zwanych popularnie kanarami) przypomina mi bowiem do złudzenia arogancję i poczucie władzy, jakimi chełpili się komunistyczni urzędnicy (nawet bardzo niskich szczebli) oraz milicjanci, wymownie dając do zrozumienia przestraszonym obywatelom,…

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
31 października, 2008
Post thumbnail default dark

Wprawdzie bilety i inne dokumenty, uprawniające do przejazdów tramwajami i autobusami kontrolują dzisiaj prywatne firmy, wynajęte przez podlegające lokalnym samorządom przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej, ale ich pracownicy wykazują identyczną mentalność, jak funkcjonariusze komunistycznego państwa. Gdyby nie to, że bilety sprawdzają w większości młodzi ludzie, podejrzewałbym, iż do tego fachu przeszła spora część negatywnie zweryfikowanych esbeków.

Zamiast grzecznie i delikatnie poprosić pasażerów o przygotowanie się do kontroli, gwałtownie wyciągają zza pazuchy swoje identyfikatory, całym ciałem blokując dostęp do drzwi oraz zablokowanych na ich życzenie przez motorniczego (kierowcę) kasowników – zazwyczaj działają we dwójkę lub trójkę – i niemal rzucają się na upatrzone osoby. W ciągu kilku sekund atmosfera nieprzyjemnie i zupełnie niepotrzebnie gęstnieje, a podróżujący z ważnym biletem czy kartą miejską ludzie kulą się w sobie, wykazują wyraźne objawy całkowicie zbędnego zdenerwowania.

Nie wiem, czy kontrolerzy przechodzą jakieś kursy zastraszania pasażerów, czy też do tej profesji garną się po prostu ludzie o określonych cechach charakteru, czyli lubiący wyżywać się na bliźnich i ostentacyjnie pokazywać im swoją dosyć przecież iluzoryczną władzę.

Ich zachowanie z pewnością nie pasuje jednak do aury wzajemnej życzliwości, jaka powinna dominować w stosunkach międzyludzkich w demokratycznych państwach u progu XXI wieku. Nawet osoby zobligowane swoimi obowiązkami zawodowymi do pewnej surowości wobec bliźnich wcale nie muszą bowiem przesadzać w demonstrowaniu chwilowego panowania nad nimi.

Ukarać mandatem można również z grzecznym (choćby i wymuszonym) uśmiechem na ustach, wypowiadając przy tej okazji kilka miłych słów dla rozładowania napięcia. Po co dodatkowo stresować kogoś, kto i tak podle się czuje, będąc w pewien sposób napiętnowanym na oczach innych, a w dodatku poszkodowanym – chociaż z własnej winy – finansowo?

Najwyższy już czas, aby kontrolerzy biletów diametralnie zmienili sposób wykonywania swej pracy, której sensu nikt przecież nie podważa. Niech skończy się wreszcie epoka PRL w tramwajach i autobusach III RP!

Jerzy Bukowski

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter