To zachowanie, przypominające sceny wyrażania niezadowolenia przez robotników z nieudolnych dyrektorów za czasów rządów komunistycznego reżimu, fani Stoczniowca tłumaczyli protestem przeciwko złemu zarządzaniu klubem, który ma ogromne problemy finansowe i na razie nie wiadomo jeszcze, czy stać go będzie na dalsze utrzymanie swojej wieloletniej wizytówki, czyli właśnie drużyny hokeistów.
Za taki stan rzeczy kibice obarczają Kosteckiego, któremu w odwrotnej sytuacji zaśpiewaliby zapewne słynną piosenkę trenera Jarząbka z “Misia”: “łubu dubu, łubu dubu, niech nam żyje prezes naszego klubu, niech żyje nam”. Zamiast niej była taczka.
– Ja to traktuje jako heppening. Natomiast do tego nie powinno dochodzić – powiedział dziennikarzom prezes, który wrócił jednak na widownię przed końcem przegranego przez Stoczniowca 3:4 (po dogrywce) meczu.
Jerzy Bukowski
(220).jpg)











