Twierdzi, że został przez pracowników spółki bezprawnie pozbawiony wolności, gdy w 2007 roku, rozczarowany jakością “wyrobu autostradopodobnego”, odmówił uiszczenia drugiej części opłaty za przejazd. Domaga się w związku z tym od niej przeprosin na łamach “Gazety Wyborczej” za “bezpodstawne i bezprawne” pozbawienie – ewentualnie ograniczenie – wolności w punkcie poboru opłat w Balicach, wpłaty 20 tysięcy złotych na rzecz Fundacji Anny Dymnej “Mimo Wszystko” oraz pokrycia kosztów procesu.
Fras wykluczył jakąkolwiek możliwość porozumienia z SAM, np. na drodze mediacji.
– Nie widzę możliwości dogadania się. Zszargano moją godność – powiedział Polskiej Agencji Prasowej
Przedstawiciele spółki – dla których złożenie pozwu nie jest zaskoczeniem, bo Fras zapowiadał wytoczenie jej procesu cywilnego w mediach – nie chcą na razie odnosić się do sprawy.
– Dopiero kiedy otrzymamy zawiadomienie z sądu i będziemy mieć stosowne dokumenty, nasi prawnicy będą mogli się wypowiedzieć na ten temat – powiedziała PAP rzeczniczka Stalexportu Autostrada Małopolska Alicja Rajtar.
Umorzone zostało natomiast postępowanie karne w sprawie pozbawienia Frasa wolności i zmuszania go do określonego zachowania, ponieważ zdaniem prokuratury miał on w trakcie zablokowanie jego samochodu możliwość podejmowania wszystkich normalnych czynności życiowych. Mariusz Fras nie zgadza się z tym prawomocnym rozstrzygnięciem i zapowiada, że będzie dochodził sprawiedliwości przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.
Jerzy Bukowski











