Z taką inicjatywą wystąpił ostatnio Związek Podhalan. Chce on przywrócić starą tradycję redyku tatrzańskiego, w tamach którego odbywało się przejście owiec i górali przez Krupówki, gdzie ksiądz błogosławił bacom przed wyjściem na hale.
– W tym roku się nie udało. Ale obiecałem sobie, że za rok przywrócimy tę tradycję. Żeby nie zginęła, sam też chcę mieć kilka owiec, poprowadzę je do redyku – powiedział “Tygodnikowi Podhalańskiemu” Marcin Zubek, prezes zakopiańskiego oddziału ZP.
Władze wakacyjnej stolicy Polski przyznają, że jest to dobry pomysł, ale przemarsz powinien odbywać się jednak poza Krupówkami.
– Ja też jestem za tym, aby przez Zakopane szedł redyk. Bo to wielka atrakcja turystyczna i kultywowanie tradycji. Ale nie tędy droga – określił ich stanowisko na łamach “TP” burmistrz Janusz Majcher.
Jego zdaniem idealny przemarsz powinien odbywać się polanami i terenami zielonymi, których w Zakopanem nie brakuje.
– Przykładowo owce mogłyby iść w redyku przez Rówień Krupową, Antałówkę, w stronę Polany Kuźnickiej. Turyści mieliby co podziwiać, a owce niekoniecznie muszą spacerować po betonie – powiedział Majcher.
Wiele osób, przyjeżdżających na wakacyjny wypoczynek do Zakopanego, utyskuje na brak atrakcji, mających swoje źródło w ludowej tradycji. Nie bardzo odpowiadają im folklorystyczne, pseudoludowe imprezy – woleliby zobaczyć coś autentycznego.
Redyk w centrum Zakopanego – niekoniecznie na zarezerwowanych dla innych celów Krupówkach – z pewnością spełniłby te oczekiwania.
Jerzy Bukowski











