Podobnie twierdził Władysław Kosiniak-Kamysz, który był głównym kandydatem do znalezienia się w dogrywce dopóki nie wystartował Rafał Trzaskowski.
Reprezentant Koalicji Obywatelskiej jeszcze w wyborczy wieczór 12 lipca był pewny, że to on zostanie głową państwa.
Robert Biedroń i Krzysztof Bosak również uważali się za faworytów w starciu z Andrzejem Dudą, chociaż sondaże były dla nich bezlitosne.
Gratulując dobrego samopoczucia wszystkim wymienionym wyżej i sromotnie przegranym politykom przypominam im stare przysłowie: “ten się śmieje, kto się śmieje ostatni”.










