Radna Małgorzata Jantos z Platformy Obywatelskiej chce, aby ograniczyć ich liczbę do czterech. Jan Franczyk z Prawa i Sprawiedliwości uważa, że jest to absurdalny pomysł, zwłaszcza że w Krakowie – zważywszy i jego, powierzchnię, i historycznę znaczenie – jest jeszcze sporo miejsc, w których można byłoby postawić kolejne pomniki.
Zwolennicy ograniczenia wznoszenia monumentów twierdzą, że w ostatnich latach wybudowano ich za dużo, a w dodatku wiele z nich wywołało poważne kontrowersje co do kształtu architektonicznego.
Przeciwnicy tej koncepcji argumentują, iż wystarczy przestrzegać zasady, że na każdy pomnik musi być ogłoszony konkurs, w którego jury winny znaleźć się rzeźbiarskie autorytety, także spoza Krakowa, czyli nie uwikłane w lokalne układy polityczno-artystyczne.
Pierwsi utrzymują, iż trzeba coś w tej materii zostawić kolejnym pokoleniom, drudzy twierdzą, że nie można odgórnie zadekretować liczby nowych monumentów w czasie trwania jednej kadencji rady miasta, ponieważ mogą zdarzać się lata tłuste i chude dla pomników.
Jeśli sprawa trafi pod obrady rajców, będziemy z pewnością świadkami gorących dyskusji, ale jakieś rozstrzygnięcie w końcu zapadnie i oczywiście nie zadowoli ono ani wszystkich samorządowców, ani tym bardziej wszystkich obywateli Krakowa.
Jerzy Bukowski











