Każdą osobę, która straciła życie w wyniku tragicznego zdarzenia na naszych drogach będzie symbolizowało “drzewko życia” oraz wpis do księgi pamiątkowej, a plac wokół pomnika wypełnią przydrożne krzyże, które do tej pory umieszczano w miejscach śmiertelnych wypadków.
O tym utrwalonym od wielu lat, ale niezbyt dobrze pomyślanym zwyczaju czczenia pamięci ofiar drogowych tragedii w miejscach, w których poniosły one śmierć pisałem w poland.us 16 września br. w artykule pt. “Ukrzyżowana Polska”, poddając w wątpliwość sens masowego stawiania takich symboli:
“Krzyże stają wprawdzie na poboczach, nie tamują więc ruchu, ani nie uniemożliwiają swobodnego przejazdu, ale często przyciągają uwagę kierowców, co może być niebezpieczne. Pomijam już kwestię legalności ich stawiania: rzadko kiedy rodziny zabitych występują o pozwolenie do stosownego wydziału urzędu gminy. Zdarza się również, że te znaki pamięci o najbliższych znajdują się w pasie drogowym, czego jednoznacznie zabrania artykuł 45 kodeksu drogowego.
Policja jest raczej wyrozumiała i nie ściga osób, które stawiają przydrożne krzyże, ale nie jest też zachwycona rosnącą ich liczbą. Z jednej strony widok takiego symbolu śmierci może wprawić kierowcę w stres, z drugiej wręcz przeciwnie: obudzić refleksję o kruchości ludzkiego życia i – co za tym idzie – konieczności zdjęcia nogi z gazu.”
Pomysł ustawiania nowych krzyży w jednym miejscu, w którym uruchomiony będzie także ośrodek wspomagający psychicznie rodziny ofiar tragedii na polskich drogach jest więc ze wszech miar godny uznania. Projektodawcy liczą, że do Zabawy zostanie również przeniesiona przynajmniej część znaków pamięci, znajdujących się obecnie tam, gdzie zginęli kierowcy i piesi.
Jerzy Bukowski











