Jedno z antoditum na grypę zostanie w nietypowy sposób uczczone na Ukrainie. Jak poinformowała “Rzeczpospolita” za portalem internetowym zik.com.ua, w Drohobyczu stanie pomnik… cebuli. Z traką inicjatywą wystąpił mer miasta Mykoła Huk, wdzięczny temu warzywu za ochronę mieszkańców przed epidemią grypy.
“- Społeczeństwo wytrwało dzięki cebuli i za to należy się jej pomnik – powiedział Huk na naradzie w miejscowym ratuszu” – czytamy w “Rz”.
Przyznał on, że zarządzane przez niego miasto na zachodniej Ukrainie było całkowicie nieprzygotowane do walki z epidemią: w aptekach brakowało leków, masek ochronnych, a w sklepach środków dezynfekcyjnych.
Huk uważa, że chorobę udało się pokonać głównie dzięki medycynie ludowej, zwłaszcza jedzeniu sporej ilości cebuli, a także czosnku.
“Portal relacjonuje, że uczestnicy narady w drohobyckim ratuszu nie potraktowali pomysłu mera w kategoriach żartu” – donosi “Rzeczpospolita” i przypomina, iż “Drohobycz od wieków słynął z uprawy cebuli, a jedna z dzielnic miasta nazywana jest nawet cebulnikami”.
Dobrze, że mer i rada tego ukraińskiego miasta nie postanowili w analogiczny sposób oddać hołdu seksowi jako alternatywnemu sposobowi walki z grypą. A może szkoda?
Jerzy Bukowski











