Polscy prawnicy czy kibole?

Polityczne niezadowolenie można wyrażać na wiele różnych sposobów: poprzez rzeczową polemikę w dyskusji, pisanie listów, straszenie sądem bądź Trybunałem Konstytucyjnym, gwizdy, buczenie, wznoszenie okrzyków, skandowanie haseł, wywieszanie transparentów, demonstracyjne opuszczenie sali, itp.

File5e40ac4024fdaauthor202002092005
Jerzy Bukowski
20 maja, 2017
Post thumbnail default dark

Zależy to od okoliczności, kontekstu, miejsca i czasu, specyfiki protestującej grupy, a nade wszystko od kultury jej członków. To, co można usprawiedliwić podczas meczu piłkarskiego, wiecu politycznego lub ulicznej manifestacji nie powinno się nigdy zdarzyć w trakcie kongresu prawników, ponieważ pewne zachowania pozostają w jawnej sprzeczności z godnością tego zawodu.

O ile mogę jeszcze zrozumieć (co nie znaczy: akceptować) wyjście z sali na znak protestu przeciw polityce Ministerstwa Sprawiedliwości wobec tej korporacji prezentowanej przez jego przedstawiciela, o tyle próba zagłuszenia odczytywania listu od Prezydenta RP jest skandalem, którego powinni wstydzić się wszyscy uczestnicy dzisiejszego kongresu.

Wyłonioną w demokratycznych wyborach głowę niepodległego państwa należy szanować, nawet jeżeli podejmowane przez nią decyzje budzą zdecydowany sprzeciw jakiegoś środowiska.

Nic nie stoi na przeszkodzie, aby polscy prawnicy polemizowali z prezydentem Andrzejem Dudą w dowolnych, a zwłaszcza dotyczących ich sprawach, formułując ostre zdania, a nawet oskarżając go o łamanie Konstytucji, jeżeli tak uważają. Nie wolno im jednak gwizdać, buczeć, ani w żaden inny knajacki sposób obrażać głowę państwa, obniżając tym samym swój i tak już minimalny autorytet społeczny.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter