Zdaniem sędziego narusza ona “neutralność religijną w przestrzeni publicznej”, co pozostaje w sprzeczności z prawem mówiącym o laickim charakterze Republiki Francuskiej.
“Przepisy o zakazie umieszczania symboli religijnych w miejscach publicznych stosuje się w całej Francji poza Alzacją i częścią Lotaryngii. Nie dotyczy to jedynie pielgrzymek i tymczasowych, żywych szopek. Symbole religijne coraz częściej usuwane są z publicznych przestrzeni” – czytamy w portalu.
Jak łatwo się domyśleć, ta decyzja sądu wywołała liczne protesty, w których podkreślano, że w ten sposób próbuje się niszczyć narodową kulturę i tradycję. Groteskową nazwał ją senator Bruno Retailleau. Nie brak jednak również – nie tylko we Francji – obrońców takiego traktowania religii.
.jpg)
Jeśli będziemy nadal pogrążać się w odmętach politycznego słuszniactwa, możemy już wkrótce spodziewać się w wielu europejskich państwach zakazu urządzania procesji poza świątyniami, który przez pół wieku obowiązywał w krajach socjalistycznych. A potem niechybnie przyjdzie czas na zmuszanie kapłanów do chodzenia poza kościołami w cywilnych ubraniach i usunięcia przydrożnych kapliczek oraz krzyży, ponieważ z pewnością naruszają one “neutralność religijną w przestrzeni publicznej”.











