Do niedawna palmę pierwszeństwa dzierżyła Anna Pamuła za wypowiedź na antenie Telewizji TVN 24:
– No to załóżmy, że przyjmujemy te 7 tysięcy i wśród nich jest jeden zamachowiec. I wysadza w powietrze, ginie 10 Polaków. Ale uratowaliśmy życie tych 6999 osób, które uciekały przed wojną.
Nie trzeba było długo czekać, żeby z najwyższego stopnia podium zepchnął ją Paweł Wroński pisząc na Twiterze:
“Polskim imigrantom na Syberii w czasie II WŚ powinno się pomagać na miejscu. :)”
Na tę podłość natychmiast odpowiedzieli internauci. Oto niektóre z ich komentarzy:
“Za te słowa dostałby Pan ode mnie w pysk, siostra mojej babci została wywieziona z miesięczną córeczką, dziecko zmarło w drodze!”
“Nie jechały z ajfonami po zasiłki do Ruskich, nikt się ich nie pytał czy chcą. Jesteś Pan zwykła gnida!”
“Chyba zupełnie pan pomylił pojęcia! Polacy na Syberię zsyłani byli przymusowo i nie wybierali sobie kraju, gdzie lepszy socjal dostaną!”
“Mój 8-letni dziadek miał 5 minut na spakowanie się, wsadzono go do wagonu bydlęcego i wywieziono na Syberię do ciężkiej roboty ciemniaku!”
“Mój ojciec i dziadkowie spędzili wojnę na Syberii i raczej tam dobrowolnie nie wyemigrowali. Jesteście w tej Wyborczej obrzydliwie obleśni.”
“Paweł Wroński nazywa polskich zesłańców na Sybir – imigrantami. Niedługo Gazeta Wyborcza nazwie Polaków w Auschwitz wczasowiczami.”
Dziennikarz zamiast przeprosić, postanowił jednak brnąć dalej:
“A skąd. Dla mieszkańców Persji to byli zwykli uchodźcy, którzy social dostali od Brytoli. Co muzułmanów miała interesować Polska.”
No cóż, przywołani przez niego Brytole zwykli mawiać w takich sytuacjach: “no comment”.










