Czerwcowa akcja przyniosła trochę niepojące wyniki. Jak poinformowało Radio Kraków-Małopolska, jest ich obecnie 1107 (z tego 284 w Tatrzańskim Parku Narodowym), czyli nieco mniej niż w latach poprzednich. Przyrodnicy podkreślają jednak, że nie ma powodów do niepokoju, ponieważ takie wahania zdarzają się dosyć często i nie są jeszcze sygnałem alarmowym.
– Jest trochę słabsze liczenie niż w poprzednich latach, ale to wynika z pogody. Było zimno, wiatr, mróz i kozice były pochowane. Trudno je było wypatrzeć. Wyniki są niższe, ale dalej dobre. Po naszej stronie mamy prawie 300 kozic – powiedział na antenie krakowskiej rozgłośni Tomasz Zwijacz-Kozica z TPN.
Populacja kozic jest cały czas dokładnie monitorowana. Bywało bowiem, że ich liczebność spadała tak bardzo, iż temu gatunkowi groziło wyginięcie.
“Wśród policzonych kozic około 104 to osobniki młode, a jeszcze w tym roku czeka nas jedno liczenie tych zwierząt. Odbędzie się ono na jesieni. Wtedy wyniki są bardziej miarodajne i często znacznie lepsze od efektów wiosennej akcji. Warto też przypomnieć, że pod koniec lat 90. XX wieku w Tatrach żyło zaledwie 300 kozic. Wtedy wyniki rzeczywiście były alarmujące” – czytamy na stronie internetowej RK-M.
Ciekawe, ile żyje w Tatrach świstaków, o które tak martwią się przyrodnicy i ekologowie, wstrzymując z ich powodu narciarskie inwestycje.










