– Z relacji osoby, która była na miejscu zdarzenia wynikało, że powinien on już dawno zejść na dół, że dziwnie się zachowuje i prawdopodobnie jest pod wpływem alkoholu – powiedział PAP rzecznik prasowy małopolskiej straży pożarnej Sebastian Woźniak.
“Strażacy próbowali przekonać 64-letniego mieszkańca Oświęcimia, aby zszedł na ziemię, ale ten im oznajmił, że nie ma takiego zamiaru. Mężczyzna miał wulgarnie zwracać się do funkcjonariuszy i wychylać przez szybę w taki sposób, że mógł wypaść. Właz do kokpitu był zablokowany, straż nie mogła też – ze względów technicznych – rozłożyć podnośnika i przygotować skokochronu. Do pomocy wezwani zostali strażacy ze specjalistycznej grupy ratownictwa wysokościowego z Krakowa. Na miejscu inny operator przy pomocy innego dźwigu przeniósł elementy, które wcześniej utrudniały sprawienie podnośnika” – czytamy w depeszy PAP.
Kiedy strażacy w koszu innego dźwigu zbliżyli się do agresywnego 64-latka, ten oblał ich piwem, wybił dwie szyby kokpitu, opluwał ratowników, atakował ich pięściami i metalowym prętem.
“Po skrępowaniu operator został zabrany na ziemię. W trakcie ewakuacji powiedział strażakom, że jest zarażony koronawirusem. Spowodowało to konieczność wdrożenia dodatkowych środków bezpieczeństwa. Na miejsce przyjechała policja i nadzór budowlany. Po przekazaniu mężczyzny w ręce policji na miejsce przyjechał lekarz; po zbadaniu 64-latka stwierdził, że nie ma on objawów zakażenia. Sanepid potwierdził, że mężczyzna nie jest objęty kwarantanną i nie przebywa w izolacji” – napisała PAP.
Nietrzeźwy operator dźwigu trafił do pomieszczania dla zatrzymanych, gdzie został przesłuchany. Policja zebrała też zeznania świadków zdarzenia i pokrzywdzonych.
– Pracownik zostanie doprowadzony do prokuratury, gdzie prawdopodobnie usłyszy zarzut czynnej napaści na funkcjonariuszy – powiedziała Polskiej Agencji Prasowej rzeczniczka chrzanowskiej policji młodsza aspirant Iwona Szelichiewicz.











