“Sąd w Genui nakazał lekarzom zapłacić 4500 euro odszkodowania właścicielce suczki o imieniu Yuma za nieudaną operację dysplazji stawu biodrowego. W wyniku zabiegu chirurgicznego doszło do uszkodzenia nerwu kulszowego, co spowodowało, że Yuma nie stawia już tylnej łapy na ziemi i kuleje. Badania i ekspertyzy potwierdziły, że doszło do tego z powodu źle przeprowadzonej operacji, wskutek której suczka – mieszaniec – będzie już zawsze kuleć. Sąd uznał, że właścicielka psa doznała <strat moralnych> i nakazał wypłatę zadośćuczynienia” – czytamy w portalu.
Obrońcy weterynarzy bez powodzenia umniejszali znaczenie błędu i argumentowali, że Yuma nie jest psem rasowym, lecz zwykłym kundlem (czyżby zwierzęcy rasizm?).
Oj, przydałyby się takie procesy w Polsce, ale nie przeciw weterynarzom, lecz właścicielom psów, kotów i innych zwierząt domowych traktujących je – niestety coraz częściej – w okrutny sposób. Tylko kto składałby pozwy w ich imieniu?










