Przyrównanie prezydenta do osła (choćby nawet bardzo sympatycznego, rodem z popularnego filmu rysunkowego) oraz imputowanie mu natrętnego domagania się zaproszenia na szczyt Unii Europejskiej jest jawnym skandalem, za który jego autor powinien zostać jak najszybciej surowo ukarany na oczach opinii publicznej.
Jeżeli premier okaże dla niego łaskawe pobłażanie i nadmierną wyrozumiałość, weźmie na siebie odpowiedzialność za dalsze rozszerzanie się fali demoralizacji w zakresie traktowania majestatu Rzeczypospolitej przez jej wysokich urzędników. A jest to już drugi w ostatnich dniach wybryk Nowaka: poprzednio zasugerował w TVN 24, że premier wysłał ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego w pamiętną misję głów kilku państw wschodniej Europy do Tbilisi po to, aby pilnował prezydenta Kaczyńskiego, żeby nie popełnił on jakichś politycznych głupstw.
Mam jednak poważne wątpliwości, czy Donald Tusk zachowa się jak mąż stanu, czyli przeprosi Lecha Kaczyńskiego i przywoła do porządku szefa swojego gabinetu. Skoro nadal toleruje karygodne wypowiedzi posła Janusza Palikota ze swojej partii o głowie państwa, trudno oczekiwać odeń stosownej reprymendy dla Sławomira Nowaka.
Najwidoczniej podoba mu się taka palikotyzacja Platformy Obywatelskiej i dopuszcza ją (może nawet sam dając pewne impulsy), przedkładając doraźny interes polityczny swojego ugrupowania ponad troskę o majestat Rzeczypospolitej. To bardzo niemądra i niedojrzała postawa.
Bardzo chciałbym się mylić, ale nie sądzę, żebyśmy doczekali się reakcji premiera na skandaliczny występ medialny jednego z jego najbliższych współpracowników.
Jerzy Bukowski











