Ponieważ władze PRL dedykowały to dzieło “poległym w walce o utrwalanie władzy ludowej na Podhalu”, tamtejsze środowiska kombatanckie, wsparte przez parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości wysunęły postulat zburzenia pomnika lub przeniesienia go do skansenu socrealizmu w podlubelskiej Kozłówce. W uzasadnieniu powoływano się na projekt będącej w przygotowaniu (ale do dzisiaj jeszcze nie uchwalonej) ustawy o usunięciu z przestrzeni publicznej pomników i innych symboli czczących komunizm oraz nazizm.
W obronie dzieła Hasiora wystąpili nie tylko politycy lewicy, ale również artyści, uważający pomnik na Snozce za bardzo udany i oryginalny (chociaż organy mocno już zardzewiały, więc nie “grają”), a przy tym nie kojarzący się w swym kształcie z ideą, do upamiętnienia której został zaprzągnięty. Przeciw usunięciu go był również Andrzej Przewoźnik – sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, który zasugerował jedynie wyrzucenie inskrypcji.
Sprawę w pewnym sensie przesądziły ostatnio władze gminy Czorsztyn, na terenie której znajduje się pomnik. Uznały one – po wzięciu pod uwagę różnych opinii – za właściwe, aby “żelazne organy” pozostały jednak na swoim miejscu. Zlikwidowana zostanie natomiast tablica z dedykacją dzieła. W specjalnym oświadczeniu Zarząd Gminy napisał:
“Pozostałaby wówczas, abstrakcyjna w swym wyrazie, sam rzeźba, dzieło wybitnego artysty, związanego z regionem. Uszanowana zostałaby praca twórcza, a wszelkie konotacje historyczno-polityczne pomnika zostałyby usunięte.”
O środki konieczne na renowację monumentu, władze gminy zamierzają zwrócić się do instytucji i osób prywatnych, w czym wspomoże je Fundacja Rozwoju Regionu Jeziora Czorsztyńskiego.
Jerzy Bukowski











