“Według przedstawicieli sądu w egipskiej prowincji Giza trzej Niemcy, których przedstawiono jako naukowców, ukradli m.in. fragmenty kamiennego kartusza z wpisanym imieniem faraona. Z aktu oskarżenia wynika, że Niemcy mieli zabrać próbki rzekomo w celu ich analizy i zweryfikowania teorii, zgodnie z którą piramida, uznana za jeden z siedmiu cudów świata, miała powstać znacznie przed rokiem 2500 p.n.e. Za pomoc w kradzieży skazano także sześciu Egipcjan – trzech pracowników ministerstwa ds. starożytności, dwóch strażników w piramidzie i dyrektora jednego z biur podróży” – napisała Polska Agencja Prasowa.
O zuchwałej kradzieży władze poinformowały pod koniec ubiegłego roku, a w sierpniu br. powiadomiły z satysfakcja, że łupy zostały odzyskane.
To jednak jeszcze nie koniec tej sprawy. Sąd rozpocznie śledztwo mające na celu zbadanie roli, jaką odegrał w owej materii były minister stanu ds. zabytków starożytności (od stycznia do lipca 2011 roku), a zarazem znany egiptolog Zahi Hawas.
W ten sposób po raz kolejny potwierdziło się stare (ale chyba nie z ery faraonów) przysłowie: najciemniej jest pod latarnią.











