Do wykonania pozostało jeszcze laserowe skanowanie konstrukcji, które pozwoli określić, w jakim stopniu krzyż jest odchylony od pionu.
Niestety, jeszcze przed tym ostatnim etapem, na świeżo pomalowany zabytek zdążyli się wdrapać pseudoturyści.
“- Farba nie zdążyła wyschnąć, a została już zdarta. Nasz kolega, który zwijał obóz pod Giewontem, widział kogoś, kto wdrapał się pod ramiona krzyża. Ludzie nie potrafią uszanować ani krzyża, ani ludzkiej pracy i wysiłku. Przy okazji skanowania konstrukcji będziemy musieli pomalować te zniszczone już miejsca – powiedział “Tygodnikowi Podhalańskiemu” oburzony Andrzej Ciszewski z ZRGiW AMC.
Czyżby na szczycie Giewontu trzeba było postawić od rana do wieczora strażników Tatrzańskiego Parku Narodowego?
Jerzy Bukowski











