Prokuratura powiadomiła o tym w oficjalnym piśmie pełnomocnika kilku rodzin smoleńskich – mecenasa Stefana Hamburę.
Jest to efekt pojawienia się informacji, że Federalna Służba Wywiadowcza (BND) posiada notatkę o eksplozji na pokładzie tupolewa.
Beobachtungsvorgang polega na wszczęciu wstępnego dochodzenia.
“Procedurę tę ostatnio niemieckie organa śledcze zastosowały w sprawie afery podsłuchowej, gdy uciekinier z NSA (amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Narodowego) Edward Snowden wyjawił, że na podsłuchu był m.in. telefon kanclerz Angeli Merkel. Beobachtungsvorgang ma za zadanie sprawdzić, czy podejrzenia są słuszne, a prokuratura może korzystać z wszystkich narzędzi jakie posiada: przesłuchiwanie świadków, żądania wydania dokumentów, występowanie o pomoc prawną do innych państw” – czytamy w portalu.
Niemieccy śledczy przyjrzą się, czy w Smoleńsku nie doszło do aktu terroru. Będą postępować zgodnie z artykułami 89a i 89b kodeksu karnego; na ich podstawie organa ścigania mają prawo badać wszystkie zdarzenia, w których istnieje podejrzenie ataku terrorystycznego (np. dokonanego przez służby specjalne innego państwa), nawet jeśli jedynymi ofiarami są cudzoziemcy.
“Niemieckie tryby prawne w sprawie smoleńska ruszyły po tym, gdy 2 maja mec. Stefan Hambura wysłał do kanclerz Angeli Merkel pismo z prośbą o odtajnienie i wydanie wszystkich dokumentów BND dotyczących katastrofy smoleńskiej. Pismo to prawnik wysłał do wiadomości kilku innych urzędów niemieckich, w tym do prokuratora generalnego RFN Haralda Range” – czytamy we wPolityce.
O posiadaniu przez BND informacji na temat tragedii smoleńskiej wspomniał w swojej książce pt. “Tajne Akta S.” niemiecki dziennikarz śledczy Jürgen Roth.
“Powołał się przy tym na notatkę agenta BND, który dowiedział się od swoich dwóch niezależnych, nieznających się wzajemnie rosyjskich i polskich źródeł, że na tupolewa z delegacją polską zamachu dokonała specjalna grupa rosyjskich służb specjalnych. Na dodatek dokonano tego w kooperacji z kimś z kręgu władzy w Polsce. Niedługo po wysłaniu pisma do kanclerz Merkel, do Hambury zatelefonował wysoki rangą prokurator Zöller z prokuratury generalnej RFN” – napisał portal.
– Zapytał mnie czy oczekuję dostępu do dokumentów, o które prosiłem kanclerz Merkel i czy jeszcze mam jakieś prośby. Odpowiedziałem, że nie oczekuję dokumentów (bo dokumenty BND może wydać jedynie urząd kanclerski), ale proszę o zajęcie się sprawą katastrofy smoleńskiej przez pryzmat niemieckiego prawa karnego – powiedział Hambura w rozmowie z wPolityce.
Kilka dni temu spotkał się on z federalnym ministrem sprawiedliwości, któremu wręczył książkę Rotha i powiedział, że nowo wybrany prezydent RP był ministrem w kancelarii śp. Lecha Kaczyńskiego.
– Powiedziałem to, bo mam nadzieję, że państwo niemieckie zwróci uwagę, że w Polsce zmienia się klimat polityczny. Świadczą o tym m.in. życzenia przesłane prezydentowi Dudzie przez kanclerz Merkel – dodał Hambura.
“Działania niemieckich organów śledczych mocno kontrastują z działaniami polskiej prokuratury wojskowej, która niedługo po ukazaniu się książki Rotha (wyszła w Niemczech 8 kwietnia – przyp. red.) zapowiedziała wystąpienie o pomoc prawną do strony niemieckiej” – czytamy w portalu.
Gdy redakcja wPolityce zapytała, czy to już nastąpiło, otrzymała pisemną odpowiedź od rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej majora Marcina Maksjana o treści:
“Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie skierowała dotychczas wniosku rekwizycyjnego do strony niemieckiej dotyczącego treści ostatniej książki autorstwa niemieckiego dziennikarza Jürgena Rotha.”
Czyżby śledztwo w sprawie jednej z największych tragedii w najnowszej historii Polski miało nabrać międzynarodowego charakteru i zawstydzić polskie organa ścigania oraz rodzimy wymiar sprawiedliwości?











