Niedźwiedź to nie miś

Dawniej niedźwiedzie i inne dzikie zwierzęta przygotowywały się do zimy szykując legowiska i obrastając w tkankę tłuszczową, aby bezpiecznie przetrwać najtrudniejszą dla nich porę roku.

File5e40ac4024fdaauthor202002092005
Jerzy Bukowski
30 września, 2018
Post thumbnail default dark

Czasy zmieniły się i teraz leśna zwierzyna liczy mniej na siebie, a bardziej na człowieka. Nie mam jednak na myśli paśników ustawianych dla czworonogów różnych gatunków w miejscach ich żerowania, ale o szukanie przez nie żywności bezpośrednio w ludzkich obejściach. Ten proceder upodobały sobie zwłaszcza niedźwiedzie, które bezceremonialnie przychodzą już nie tylko do wsi, ale także do całkiem sporych miejscowości. Widok buszującego w wieczornych i w nocnych godzinach po zakopiańskich śmietnikach misia nie jest już niczym nadzwyczajnym.

Trzy z nich zostały zidentyfikowane, założono im specjalne nadajniki oraz nadano imiona: Danusia, Roma i Rysiek. Oprócz nich pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego widzieli też inne, które traktują przydomowe sady (szczególnie smakują im jabłka) i śmietniki jako darmową stołówkę.

Fachowcy przestrzegają, aby nie traktować poczciwego z pozoru misia jako niegroźne zwierzę, które nie stwarza żadnego niebezpieczeństwa dla ludzi. Przypominają, że pozostający w Polsce pod całkowitą ochroną niedźwiedź brunatny jest największym drapieżnikiem żyjącym w naszych lasach i może ważyć nawet 300 kilogramów. Zetknięcie z taką masą nie należy do przyjemności, a miś potrafi się porządnie zdenerwować, jeśli coś (ktoś) mu się nie spodoba. Lepiej więc nie spoufalać się z nim.

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Post
Filter