Ponieważ Tomaszewskiemu – jak zawsze podkreśla – chodzi wyłącznie o dobro polskiej piłki, nie waha się krytykować również polityków, jeśli tylko uzna, że ich postępowanie na to zasługuje. Ostatnio wytoczył potężne działa w sprawie szkodliwej dla zdrowia – jego zdaniem – nawierzchni, jaką pokrywane są boiska budowane w ramach rządowego programu “Moje boisko-Orlik 2012”. Złożył doniesienie do Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które ma sprawdzić, czy kładziona na nich sztuczna trawa jest, czy też nie jest szkodliwa dla zdrowia używających je młodych piłkarzy.
Zdaniem legendarnego bramkarza ekipy “orłów Górskiego”, na ponad połowie spośród 1300 “orlików” trawę położono bez certyfikatów FIFA. CBA powinno zbadać, dlaczego tak się stało i kto odpowiada za sprowadzenie tańszej sztucznej murawy z Chin zamiast droższej, ale atestowanej przez międzynarodowe władze piłkarskie.
Działacze Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz PZPN odpierają zarzuty Tomaszewskiego, powołując się m.in. na konsultacje z Instytutem Techniki Budowlanej oraz ze stowarzyszeniami wykonawców nawierzchni sportowych. Znakomity bramkarz uważa jednak, że trzeba dmuchać na zimne i dlatego należy dokładnie sprawdzić, czy sztuczna trawa z Chin nie zagraża zdrowiu biegających po niej dzieci.
Jerzy Bukowski












