To postanowienie sądu jest faktycznym zamknięciem drogi do osądzenia generała Wojciecha Jaruzelskiego i jego towarzyszy za popełnione przez nich zbrodnie komunistyczne. Nic dziwnego, że promienieli oni z radości, chwaląc profesjonalizm i uczciwość sądu w dążeniu do ustalenia prawdy o wydarzeniach z przed prawie 27 lat, w których odegrali niechlubne role zdrajców Polski.
Tak prokuratorzy z IPN, jak i historycy zgodnie podkreślają, że można oczywiście przesłuchać wskazanych przez sąd świadków, jak również wystąpić do władz Federacji Rosyjskiej o udostępnienie archiwów, dotyczących genezy wprowadzenia w PRL stanu wojennego, tylko że nie będzie to miało większego znaczenia dla procesu. Zgromadzony przez pion prokuratorski Instytutu i zawarty w akcie oskarżenia materiał dowodowy jest bowiem na tyle mocny, że powinien w zupełności wystarczyć do przeprowadzenia przewodu sądowego.
Moje rozgoryczenie dodatkowo potęguje fakt, że to Porozumienie Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie złożyło kilka lat temu do IPN doniesienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia zbrodni komunistycznej przez twórców stanu wojennego. Z wielką radością dowiedzieliśmy się w 2004 roku, że prokuratorzy Instytutu rozpoczęli śledztwo w tej sprawie, zakończone sformułowaniem i skierowaniem do sądu aktu oskarżenia.
Teraz wśród krakowskich kombatantów zapanowały zgoła inne nastroje. Nie ulega bowiem wątpliwości, że decyzja Sądu Okręgowego w Warszawie praktycznie przekreśla możliwość zakończenia procesu zanim umrą wiekowi już w większości i schorowani oskarżeni, nawet jeżeli prokuratorzy IPN błyskawicznie przystąpią do uzupełniania materiału dowodowego.
Można oczywiście skwitować tę sytuację gładkim powiedzeniem, że autorów stanu wojennego najlepiej osądzi historia. Zgadzam się z tym, ale nie rozumiem, dlaczego wcześniej nie może tego uczynić niezawisły sąd niepodległego państwa.
dr Jerzy Bukowski
hm rzecznik POKiN













