Nazbyt strojne MSZ

Nie widzę nic sensacyjnego w podjętej przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych próbie przywołania do porządku jego urzędników w kwestii strojów, w jakich przychodzą do pracy. Media mają niezła zabawę, zastanawiając się, kto i w jaki sposób będzie sprawdzał, czy zasiadają oni przy swych biurkach odpowiednio ubrani, uczesani i wypachnieni.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
18 maja, 2009
Post thumbnail default dark

Jedyne, co mnie dziwi, to konieczność wydawania rozporządzenia w tej sprawie. Kto jak kto, ale urzędnicy państwowi wszystkich szczebli i resortów sami powinni doskonale wiedzieć, jak ubrać się przed wyjściem do pracy. A już zwłaszcza w MSZ ten element kindersztuby wydaje się tak oczywisty, że trochę żenuje mnie wysłuchiwanie szczegółowych informacji o tym, jakiej długości spódnice i jakiego koloru garnitury mają przywdziewać jego pracownicy.

Jeżeli tak nie jest, to mamy do czynienia z kolejnym przejawem upadku dobrych obyczajów, z jakich zawsze słynęła Polska w świecie. Najczęściej tłumaczy się to zjawisko złymi wpływami tonącego w odmętach libertyńskich nowinek Zachodu. Ale gdy spojrzeć na wygląd oraz zachowanie dyplomatów i urzędników tamtych państw, bynajmniej nie widać przypisywanej im nadmiernej swobody, ani tym bardziej rozpasania, szczególnie w ubraniowej materii.

Z dwojga złego wolę już wprowadzenie regulaminu w reprezentacyjnym ministerstwie, aniżeli panowanie w nim kompletnej anarchii w dziedzinie strojów, biżuterii, makijażu i innych ozdób. Przykro jest mi jednak, że dorosłym ludziom, którzy w dodatku zobowiązani są znać protokół dyplomatyczny, trzeba dawać instrukcje na piśmie w tak prostej – zdawałoby się – kwestii.

Jerzy Bukowski

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter