Chce on wprowadzenia darmowej komunikacji miejskiej w te dni, w których normy zanieczyszczenia są znacznie przekroczone, ale jedynie dla posiadaczy “Karty Krakowiaka”; w jej posiadanie mają wejść tylko mieszkańcy płacący podatki w podwawelskim grodzie. Wysłał już pismo do prezydenta Jacka Majchrowskiego z taką właśnie propozycją.
“Według Gibały bezpłatny transport kosztowałby budżet miasta około 10 milionów złotych” – czytamy na stronie RK-M.
Władze Krakowa i Krakowski Alarm Smogowy chcą natomiast szybkiego uchwalenia przez Sejm prawa, dzięki któremu samorządy same będą mogły ustalać na swoich terenach normy zanieczyszczeń powietrza i regulować ruch aut w centrach miejscowości.
– Mowa przede wszystkim o wprowadzeniu możliwości określania minimalnych standardów emisyjnych dla domowych kotłów. Taką uchwałę przyjęli nasi południowi sąsiedzi, Czesi. Fakt, że nie ma takiego rozwiązania w Małopolsce powoduje, że proces likwidacji zanieczyszczających powietrze kotłów praktycznie nie istnieje – powiedział krakowskiej rozgłośni Andrzej Guła z Polskiego Alarmu Smogowego.
“Dzięki planowanym regulacjom samorządy mogłyby same ustalać normy dla domowych palenisk. Projekt nowelizacji ustawy wciąż nie trafił pod obrady Sejmu, stąd pisemny apel Krakowa i 14 podkrakowskich gmin. Samorządowcy liczą, że prace rozpoczną się jeszcze przed końcem kadencji” – napisano na stronie Radia Kraków-Małopolska.










