Moczulski i Miller o Kuklińskim

Kilka dni temu przeżyłem wielkie rozczarowanie i zawód. W emitowanej przez TVN 24 "Kropce nad i", poświęconej ocenie śp. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, z większym sensem i życzliwością mówił o nim były komunistyczny aparatczyk Leszek Miller, niż były przwódca najbardziej bezkompromisowej partii opozycyjnej w PRL - Konfederacji Polski Niepodległej - Leszek Moczulski.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
15 grudnia, 2008
Post thumbnail default dark

Prowadząca program Monika Olejnik zapytała wprost o to, czy Kukliński jest bohaterem. Miller sprytnie uchylił się od odpowiedzi, ale podkreślił patriotyczną motywację działań pułkownika i ogromny szacunek, jakim cieszył się on u znających kulisy jego misji Amerykanów. Moczulski zdziwił się zaś, jak można w ogóle mówić o bohaterstwie człowieka, który znając wszystkie szczegóły planów wprowadzenia stanu wojennego nie poinformował o nich społeczeństwa polskiego, choćby za pośrednictwem kierownictwa “Solidarności”. I stwierdził, że jeśli można mówić o bohaterstwie Kuklińskiego, to wyłącznie w amerykańskim, a nie w polskim kontekście.

Jestem zaskoczony takim tokiem myślenia Moczulskiego. Jako historyk powinien nieco lepiej przeanalizować efekty działalności “pierwszego polskiego oficera w NATO” i wyciągnąć z nich zgoła odmienne wnioski. Nie zamierzam tutaj wchodzić w polemikę z nim, ponieważ 13 grudnia zamieściłem w poland. us artykuł pt. “Nie tylko stan wojenny”, w którym dokładnie przedstawiłem argumenty Kuklińskiego w tej właśnie kwestii.

Nie byłem członkiem KPN, ale przez kilka lat blisko współpracowałem z tą partią przy odnowie kopca Józefa Piłsudskiego, szczerze podziwiałem też Moczulskiego i nie ujawnię żadnej tajemnicy, jeżeli napiszę, że cieszyłem się jego sympatią jako działacz niepodległościowy, piłsudczyk oraz harcerz. Tym bardziej było mi przykro, słuchając go w “Kropce nad i”. Jego opinie o Kuklińskim są nie tylko niesprawiedliwe, ale także nie mają pokrycia w faktach, które właśnie – na skutek odtajnienia prze CIA części jego meldunków – wychodzą na światło dzienne.

Miller szczerze przyznał, że rehabilitacja pułkownika nie była miła ani jemu, ani jego politycznemu środowisku. Mimo to – wspólnie z Aleksandrem Kwaśniewskim – zdecydował się na podjęcie tej sprawy, ponieważ taka była wówczas racja stanu starającej się o członkostwo w NATO Polski. Amerykanie podnosili ją w rozmowach z najwyższymi przedstawicielami Rzeczypospolitej, wyrażając bezbrzeżne zdumienie, że nie została załatwiona zaraz po 1989 roku. Dla nich Kukliński był bohaterem na światową skalę, bo ratował globalny pokój, a więc także Polskę.

Skoro nie chciał go zrehabilitować “solidarnościowy” prezydent Lech Wałęsa, do szczęśliwego końca doprowadził tę ważną sprawę jego następca o komunistycznej proweniencji i to wbrew swojemu politycznemu zapleczu. Tego wymagał bowiem interes Polski.

A teraz okazuje się, że przywódca najbardziej antykomunistycznej partii, jaką niewątpliwie była w latach 80. KPN twierdzi, że pułkownik Ryszard Kukliński nie miał żadnych zasług dla Polski.

Panie Leszku, niech Pan się wstydzi tych słów!

Jerzy Bukowski

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter