Milczenie Wałęsy

W przyrodzie po gwałtownej burzy zazwyczaj następuje orzeźwiająca cisza. Nigdy nie wiadomo jednak, jak długo ona potrwa i czy nie skończy się jeszcze potężniejszymi wyładowaniami atmosferycznymi niż te, które zaobserwowano poprzednio.

Glos polonii w usa
Głos Polonii w USA
10 lipca, 2008
Post thumbnail default dark

Taką ciszę zarządził – przynajmniej jeżeli chodzi o własne wypowiedzi – Lech Wałęsa po ogromnej burzy, jaką wywołała publikacja książki dwóch historyków o jego związkach ze Służbą Bezpieczeństwa PRL. Jeszcze zanim ukazała się ona na rynku wydawniczym, rozpętała się wokół niej ostra dyskusja, w której główny bohater dwoił się i troił, występując niemal bez przerwy w krajowych mediach. Po pierwszych recenzjach werbalne starcia nabrały nowego blasku, a ich intensywność znacznie się wzmogła.

Częstotliwość, emocjonalność oraz gwałtowność polemik najwyraźniej zdenerwowały i zmęczyły Wałęsę, ponieważ arbitralnie i kategorycznie (czyli w swoim najlepszym stylu) nagle ogłosił wycofanie się z nich. Uczynił to w radiowej rozmowie z jednym z najspokojniejszych i najgrzeczniejszych polskich dziennikarzy, Krzysztofem Skowrońskim, który był tym tak zaskoczony, że niemal odjęło mu mowę.

Znamienne słowa byłego prezydenta RP brzmiały: – Róbcie, co chcecie. Chcecie powiedzieć, że jestem agentem? No to dobrze, cieszcie się, że jestem agentem. Agenci rozwalili komunizm. Chwała agentom! To był chyba mój ostatni wywiad. Teraz już powiem: Nie, idźcie do diabła! Nie będę odpowiadał na żadne pytania! I koniec.

Skowroński nie dawał za wygraną: – To nie mogą być ostatnie słowa tego wywiadu.

Wałęsa: – To są najmądrzejsze słowa, jakie można powiedzieć w tej rzeczywistości.

Wypowiedziawszy je, były prezydent zdjąl słuchawski i nie żegnając się ani z dziennikarzem, ani ze słuchaczami wyszedł ze studia Polskiego Radia w Gdańsku.

Od tej rozmowy upłynął już ponad tydzień, a Wałęsa dotrzymuje danej w jej tracie obietnicy. Zabierając później kilkakrotnie głos w mediach na różne tematy, nigdy nie odniósł się do stawianych mu zarzutów o współpracę z bezpieką w charakterze jej tajnego współpracownika o pseudonimie “Bolek”.

Znając charakter pierwszego przewodniczącego “Solidarności”, milczenie o sobie wymaga od niego ogromnego poświęcenia i samozaparcia. Z pewnością korci go, aby złamać je i ponownie włączyć się w nurt nie ustającej dyskusji o książce Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Na razie udaje mu się jednak trzymać samego siebie na wodzy.

Ciekawe, jak długo wytrwa w swoim postanowieniu, które jedni uważają za najlepsze, co mógł w tej sytuacji zrobić, inni widzą w nim zaś ucieczkę od trudnego problemu własnej przeszłości.

Jerzy Bukowski

Newsletter Dziennika Polonijnego

Zostaw pierwszy komentarz

Głos Polonii w USA – Beata

Głos Polonii w USA

New York, NY
  • Zweryfikowany
  • EN
    EN
  • PL
    PL
Profil firmy
Post
Filter