Karol Darmoros
Miejsce przyjęcia
Las Raíces, w dawnej bazie wojskowej w La Laguna, to jedno z głównych centrów pomocy dla osób docierających na Wyspy Kanaryjskie drogą morską. W spotkaniu z Papieżem uczestniczyło około 600 migrantów.
Dyrektor Las Raíces przypomniał, że placówka powstała jako odpowiedź na rzeczywistość wymagającą „zaangażowania, solidarności i odpowiedzialności”. Zadaniem ośrodka jest pierwsze przyjęcie „godne, ludzkie i zorganizowane”. „Za każdą z nich kryje się historia, trudna droga, a przede wszystkim nadzieja” – podkreślił.
Głos migrantów
W świadectwie Taiwo z Nigerii powracały lęk, smutek i samotność. „Często droga jest trudna. Jest strach, smutek, a także samotność. Ale Pańskie słowa dają nam siłę i nadzieję, by iść naprzód” – mówił do Ojca Świętego.
Taiwo podkreślał, że migranci przybywają z prostymi marzeniami: pracować, troszczyć się o rodzinę i żyć godnie. Pochodząca z Senegalu Bousso, która przybyła na spotkanie wraz z dzieckiem, wskazywała natomiast, że wielu opuściło swoje kraje z powodu biedy, przemocy, wojny, prześladowań i braku możliwości. „Nikt nie opuszcza swojej ziemi, rodziny i korzeni z własnej woli, kiedy może żyć w pokoju” – mówiła.
Droga przez Atlantyk
Bousso wspominała także dramatyczną przeprawę przez ocean. Podkreśliła, że niebezpieczne trasy ku Wyspom Kanaryjskim oznaczają głód, zimno, rozpacz, a często także śmierć. Przywołała tych, którzy zginęli na morzu, oraz ofiary mafii wykorzystujących ludzką potrzebę i cierpienie.
Nie liczby, lecz osoby
Bousso prosiła, by granice nie stawały się „murami obojętności”, a migranci nie byli postrzegani jedynie jako „liczby lub dokumenty”, lecz osoby z historią, marzeniami, rodzinami i nadzieją. Dziękowała za udzielone schronienie, wysłuchanie oraz szansę odbudowania życia.












