Skoro zaproszenie wystosowano do prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego, który przemierzył szlak sowieckiego zwycięstwa w polskich oddziałach podległych dowództwu Armii Czerwonej, to doprawdy trudno zrozumieć pominięcie ostatniego prezydenta II Rzeczypospolitej na Uchodźstwie, służącego w jednostce wypełniającej rozkazy prawowitych władz swojego kraju.
Pomijam tutaj biografie obu tych polityków, z których jeden jest symbolem zdrady polskiej racji stanu i zaprzedania się w służbę wrogiemu mocarstwu, a drugi niezłomności, wytrwałości oraz konsekwencji w staniu na straży legalizmu konstytucyjnego i narodowych imponderabiliów, bo byłyby to rozważania na inny temat.
Chodzi mi tylko i wyłącznie o sformułowaną na Kremlu zasadę zapraszania byłych głów państw-członków antyniemieckiej koalicji. Podane przez administrację prezydenta Miedwiediewa kryterium jest bowiem całkiem proste i jednoznaczne. Dlaczego więc strona rosyjska dopuszcza się jawnego fałszerstwa historycznego?
Jerzy Bukowski











