Okazuje się, że przez były niemiecki obóz zagłady przebiega od pewnego czasu granica obszaru “Natura 2000”. Strefę ochronną wyznaczono w związku z gniazdującymi w pobliżu rzadkimi gatunkami ptaków, takich jak ślepowron i bączek.
O znalezieniu się części obozu na unijnej liście terenów przyrodniczych nic nie wiedzieli ani pracownicy muzeum ani regionalny konserwator przyrody.
Dyrektor muzeum Piotr Cywiński powiedział dziennikarzowi radia, że mapę z wyraźnie przebiegającą przez część terenu byłego obozu zagłady granicą znalazł przypadkowo w internecie. Wysłał natychmiast pismo do Ministerstwa Środowiska o zmianę granic “Natury 2000” i wyłączenie byłego obozu z terenów chronionych. Zapowiedział też oddanie sprawę do sądu, jeśli napotka opór ze strony tych, którzy podjęli taką decyzję, nie powiadamiając go o niej.
Także małopolski konserwator przyrody Bożena Kotońska nie potrafi wyjaśnić, jak to się stało, że granica obszaru “Natura 2000” przebiega przez muzeum. Jak tłumaczy, mapa powstaje w Ministerstwie Środowiska, a miejsca gniazdowania rzadkich ptaków, czy stanowiska unikalnych roślin wskazują organizacje ekologiczne.
Na objętych programem “Natura 2000” terenie nie wolno dokonywać żadnych inwestycji.
Oprócz wielu problemów finansowych, o jakich pisałem w poland.us 1 marca br. w artykule pt. “Na ratunek muzeum Auschwitz-Birkenau”, doszedł więc dyrektorowi Piotrowi Cywińskiemu nowy, zupełnie nieoczekiwany i również niełatwy do rozstrzygnięcia.
Jerzy Bukowski











