Najnowszy przykład takiego naśladownictwa rozpatruje właśnie krakowska prokuratura, stawiając zarzut usiłowania sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym kobiecie, która usiłowała otworzyć drzwi w lecącym samolocie.
Jak poinformował media rzecznik komendanta Karpackiego Oddziału Straży Granicznej major Marek Jarosiński, 41-letnia mieszkanka Krakowa w czasie lotu z Londynu-Luton do Balic piła znaczne ilości alkoholu. I prawdopodobnie właśnie stan, w jaki się wprowadziła spowodował u niej przypływ nieokiełznanej nieco “zaczadzonym” rozumem fantazji.
– Około 15 minut przed planowanym lądowaniem nagle opuściła swoje miejsce i podjęła, na szczęście nieudaną, próbę otworzenia przednich, lewych drzwi samolotu – powiedział Jarosiński.
Mogło to doprowadzić do dekompresji kabiny. Nic więc dziwnego, że powiadomiona przez kapitana o sytuacji w samolocie straż graniczna zatrzymała krewką niewiastę zaraz po wylądowaniu. Ponieważ zachowywała się agresywnie, została obezwładniona i – ze względu na stopień upojenia alkoholowego – przewieziona do szpitala.
Teraz stanie przed sądem. Za popełnione przstępstwo grozi jej kara pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat.
Ciekawe, czy jako okoliczność łagodzącą poda ona przykład znanej osoby publicznej, której zachowanie nie zagrażało wprawdzie bezpieczeństwu innych pasażerów, ale stało się przyczyną znacznego opóźnienia odlotu samolotu z Monachium do Krakowa.
A tak na marginesie warto dodać, że Rokita nie uniknie konfrontacji z niemieckim wymiarem sprawiedliwości. Lufthansa i monachijska policja nie zamierzają puścić płazem jego karygodnego zachowania, oskarżając krakowskiego polityka o naruszenie nietykalności cielesnej stewardessy i stawianie oporu organom porządku publicznego, nie mówiąc już o spowodowaniu opóźnienia startu samolotu. Grozi mu za to kara więzienia lub grzywna w znacznej wysokości.
Jerzy Bukowski











