Za wywołaną kilka miesięcy temu awanturę ze stewardessą na pokładzie samolotu Lufthansy (opisaną przeze mnie w poland.us 13 i 15 lutego) najprawdopodobniej zostanie ukarany grzywną. Jej wysokość określa się według prawa niemieckiego na podstawie dochodów osoby winnej wykroczenia oraz wysokości ewentualnych szkód, jakie spowodowała.
W najbliższym czasie wobec Rokity ma zostać wydany sądowy nakaz karny. Formalnie zarzucono mu zakłócenie miru domowego.
– Nie można jeszcze powiedzieć ze stuprocentową pewnością, czy Rokita zostanie ukarany grzywną. Nasze śledztwo nie zostało jeszcze zakończone. Na ostateczną decyzję musimy poczekać od jednego do trzech tygodni – powiedział portalowi tvn24.pl Georg Freudniedel z prokuratury w Landshut.
Rokita może nie zgodzić się na takie zakończenie głośnej (bo też krzyczał donośnym głosem: “ratunku, Niemcy mnie biją”, kiedy wyprowadzano go – przy akompaniamencie braw zażenowanych jego postawą i zdenerwowanych opóźnieniem odlotu współpasażerów – z samolotu na lotnisku w Monachium) sprawy, co spowoduje konieczność rozpoczęcia procesu sądowego.
Do incydentu doszło w lutym br. Były poseł Platformy Obywatelskiej pokłócił się ze stewardessą, ponieważ najpierw bez zapytania jej o zgodę umieścił swój płaszcz w klasie biznes (podróżując ekonomiczną), następnie odmówił zapięcia pasa, by wreszcie odepchnąć ją.
Pilot uznał, że sprawa wymaga interwencji policji, która bardzo zdecydowanie wyprowadziła Rokitę – mimo stawianego przezeń werbalnego oraz czynnego oporu – z samolotu i doprowadziła na posterunek. W wypowiedziach dla prasy były parlamentarzysta wyrażał ogromne oburznie twierdząc, że wina leży po stronie stewardessy oraz policjantów, którzy ordynarnie szydzili z niego i próbowali wyłudzić odeń 8 tysięcy euro. Pompatycznie deklarował, że jest w stanie wojny z państwem niemieckim.
Wkrótce przekonamy się, jaki będzie jej wynik.
Jerzy Bukowski











