Lekkoatleta podkreślił w rozmowie z krakowską rozgłośnią, że nie wyobrażał sobie innej reakcji w tej sytuacji.
– Złapałem go, obezwładniłem, potem podbiegł do mnie sam okradziony jubiler. Dziwi mnie tylko brak reakcji ludzi z zewnątrz, bo osób przebywających w tej okolicy było mnóstwo. Jest to przykre w dzisiejszych czasach, brak współczucia i chęci pomocy drugiej osobie, bo może jakiś krzyk wystraszyłby napastnika. I to mnie najbardziej dziwi, natomiast z mojej strony to nic nadzwyczajnego – wyjaśnił na antenie RK.
“Zatrzymanie złodzieja nie było całkiem trudne, tym bardziej, że był on nietrzeźwy. W wydychanym powietrzu miał 1,7 promila alkoholu. Złodziej próbował skraść wyroby jubilerskie warte 8,5 tys. złotych. Teraz odpowie za przestępstwo, grozi mu nawet do 5 lat pozbawienia wolności” – czytamy na stronie Radia Kraków.













