Najdalej z nich wszystkich posunął się Aleksander Kwaśniewski twierdząc, iż konsekwencją tamtej decyzji jest obecność wolnej Polski w Unii Europejskiej i w Pakcie Północnoatlantyckim.
Jestem gotów przyklasnąć tej wersji historii, ale pod jednym warunkiem: że jej głosiciele logicznie przyznają równie pozytywną rolę Adolfa Hitlera dla powstania państwa Izrael (gdyby nie II wojna światowa i Holocaust Żydzi prawdopodobnie nadal żyliby w rozproszeniu), a Józefa Stalina dla rozwoju demokracji (gdyby nie gułagi, totalitaryzm nie okazałby w pełni swojego oblicza). Nie powinni też już więcej potępiać Pol-Pota za ludobójstwo dokonane na rodakach, ani generała Augusta Pinocheta za bezkompromisową rozprawę z politycznymi przeciwnikami – bez ich stanowczości Kambodża i Chile wyglądałyby dzisiaj zupełnie inaczej, czyli znacznie gorzej.
Skoro naprawdę uważacie, że stanowi wojennemu zawdzięczamy niepodległość Polski, to bądźcie jeszcze bardziej konsekwentni i odważni, towarzysze komuniści. Postarajcie się mianowicie przekonać do swojej oryginalnej historiozofii także inne narody.
A najlepiej ambitnie zacznijcie od namówienia Żydów, żeby jak najszybciej postawili pomnik Adolfowi Eichmanowi. Przecież – zgodnie z waszą teorią – także dzięki niemu mają oni od ponad 60 lat własne państwo. Proponuję, aby kamień węgielny wmurowali pod ten monuument m.in. Aleksander Kwaśniewski i Wojciech Jaruzelski.
Jerzy Bukowski











