Wynikający z nowelizacji ustawy o kulturze fizyczne przepis zacznie obowiązywać 15 lutego br. Kto się do nie go nie zastosuje, może zostać ukarany mandatem w wysokości do 500 złotych, a w przypadku odmowy jego zapłaty i skierowania sprawy do sądu grzywną do 5 tysięcy złotych. Karane będzie jednak nie jeżdżące na nartach lub desce snowboardowej dziecko, ale jego prawny opiekun na stoku. Jeśli małoletni będzie szusował bez nadzoru dorosłego, zostanie upomnieny i odesłany po kask.
Problemem może okazać się jednak skuteczna egzekucja tego bardzo potrzebnego przepisu. Prawo do legitymowania i karania łamiących prawo osób posiada bowiem tylko policja. Nie przyznano im go natomiast zarządcom stoków i wyciągów narciarskich.
“- Specjalnie dzwoniłem do ministerstwa sportu, by dowiedzieć się, co mamy robić i jakie mamy uprawnienia. Dowiedziałem się jedynie, że my w ogóle nie odpowiadamy za to, by dzieci jeździły w kaskach. Powiedziano mi, że nawet nie mamy obowiązku żadnych ostrzeżeń wywieszać. Ale i tak to zrobimy” – powiedział “Dziennikowi-Gazecie Prawnej” Bronisław Mrugała, prezes zarządu stacji narciarskich w Ustrzykach Dolnych.
To bardzo słuszna decyzja. Skoro administratorom tras zjazdowych wolno jedynie informować miłośników sportów zimowych o wchodzącym w życie przepisie poprzez ostrzeżenia przy kasach biletowych i publikacje na stronach internetowych, niechaj jak najwięcej spośród nich robi to, ponieważ bezpieczeństwo na stokach narciarskich powinno być dla nich – podobnie jak dla użytkowników – priorytetem.
.jpg)
Jerzy Bukowski
Widziane z Polski,
dla Amerykańskiego Portalu Polaków











