“Na jednej z sal małżonkowie zajmowali się niemowlęciem. Nagle pojawił się młody mężczyzna i od progu zaczął wykrzykiwać, że to on jest ojcem dziecka. Między tatusiami doszło do przepychanek. Nie pomogły prośby pielęgniarek, panowie nie dawali za wygraną. Awantura przeniosła się na korytarz i powoli zaczęła zamieniać się w regularną bójkę. Personel szpitala wezwał policję. Ale zanim mundurowi pojawili się na miejscu, zwaśnionych mężczyzn rozdzielili wezwani z innego oddziału sanitariusze. Samozwańczy ojciec uciekł, ale został zatrzymany na zewnątrz budynku” – czytamy w tabloidzie.
Rezultatem awantury był 50-złotowy mandat nałożony na pretendenta do ojcostwa za zakłócenie ładu i porządku na terenie szpitala.
“Na tym policyjna interwencja się zakończyła. Przedmiotem sporu nikt się nie zajmował. Na pytanie, kto jest ojcem noworodka, będą musieli sobie odpowiedzieć sami zainteresowani” – napisał “Fakt”.
Ciekawe, jakie stanowisko zajmie w tym sporze matka dziecka.










