– To pierwszy taki przypadek w historii polskiej konserwacji. Konserwatorzy musieli zastosować metody mało powszechne. O konserwacji gumy wiemy bowiem stosunkowo niewiele – powiedziała krakowskiej rozgłośni Anna Czajkowska-Sałapat z Muzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach.
“Oba były w fatalnym stanie. Część prac polegała na uzupełnieniu dużych ubytków. Biorąc pod uwagę fakt, że czepki zostały wykonane z tworzywa sztucznego – dla specjalistów było to tym trudniejszym zadaniem” – czytamy na stronie internetowej RK.
– Oba czepki były różne, ale oba niemal tak samo zabrudzone i uszkodzone. Trudność sprawiło nam nawet rozprostowanie czepków bez ich uszkodzenia, by przywrócić im dawny kształt. Czepki mają ciekawą fakturę i kształt. Możemy zobaczyć delikatne motywy gwiazdek. A sam kształt, tył jest mocno przedłużony, chroni kark – wyjaśniła na antenie radiowej konserwator Ewa Pietrzyk.
Wojtyła był nie tylko zapalonym turystą, narciarzem, kajakarzem, ale także pływakiem, o czym do tej pory mało kto wiedział.
– Pasją zaraził papieża ojciec. Zabierał syna nad rzekę Skawę i tutaj wśród wzgórz Beskidu Małego pływali. Ojciec Święty nie zaniechał pasji nawet już jako papież. Zażyczył sobie nawet, by zbudowano mu basen w jego letniej rezydencji. Zażartował wówczas, że będzie to kosztowało mniej niż nowe konklawe – przypomniał w rozmowie z krakowską rozgłośnią muzealny dokumentalista i przewodnik Artur Oboza.
“Prace przy czepkach kąpielowych Karola Wojtyły trwały ponad rok. Dodajmy jeszcze, że oprócz nich z pracowni konserwatorskiej wróciły również buty narciarskie papieża, a także fartuch kajakowy” – napisano na stronie Radia Kraków.












