Córka generała Władysława Andersa jest kobietą światową o nienagannych manierach, władającą sześcioma językami i posiadającą znakomite kontakty w wielu krajach. Chce wykorzystać te atuty w ministerialnej roli. Zdaje też sobie sprawę, ze z uwagi na swoje pochodzenie ma moralny obowiązek dbania o rodaków żyjących na obczyźnie, a szczególnie za wschodnią granica Rzeczypospolitej. Dlatego też za priorytety uznała doprowadzenie do repatriacji wszystkim pragnących jej rodaków i utworzenie międzynarodowego biura służącego Polakom.
Jak podkreślił ogłaszający jej kandydaturę do Senatu prezes PiS Jarosław Kaczyński, przegrała ona wprawdzie w ostatnich wyborach parlamentarnych nieznacznie rywalizację w okręgu warszawskim, ale uzyskała – jeśli idzie o liczbę głosów – trzeci rezultat w Polsce.
– Każdy jest rozczarowany kiedy przegrywa, ale potem zdałam sobie sprawę, że wynik był fenomenalny, jako że byłam kompletną debiutantką w polityce. Zaczęłam być dumna, że osiągnęłam taki wynik po czterech tygodniach kampanii – powiedziała Anna Maria Anders w Republice.











