Po tej tajemniczej wypowiedzi podwawelscy politycy i dziennikarze zaczęli spekulować, kogo też mógł on mieć na myśli. Padło na europosłankę Różę Marię Gräfin von Thun und Hohenstein z domu Woźniakowską, o której – jako ewentualnej rywalce dla profesora Jacka Majchrowskiego i Małgorzaty Wassermann – mówi się w dawnej stolicy Rzeczypospolitej już od dawna.
Czyżby krakowska PO zdecydowała się na strzelenie sobie tak spektakularnego samobója? W takim razie przypominam słowa jej kolegi z czasów obchodzącego właśnie 41. rocznicę powstania Studenckiego Komitetu Solidarności Bronisława Wildsteina, który w wywiadzie dla Radia RM FM powiedział kiedyś:
– Natomiast w wypadku Róży Thun, to jest przykład osoby, która nie jest zupełnie przygotowana do stanowisk, które zajmuje. Jeżeli myśmy ją kochali, to z pewnością nie za jej inteligencję.
I jak ma się ta wypowiedź do deklaracji Jaśkowca o postawieniu przez jego partię na “mądrą kobietę”?











