Ujazdowski nazwał to działanie aktem “agresji ideologicznej, wymierzonej w zainteresowanie młodego pokolenia historią i tradycją”, za który “zapłaci przede wszystkim społeczeństwo obywatelskie”. Przypomniał, że mnóstwo stowarzyszeń podejmowało oddolne inicjatywy w tym zakresie, mogąc liczyć na finansową pomoc ministerstwa. Decyzja Zdrojewskiego oznacza – według niego – “likwidację programu, który się sprawdził, ma sens i który był bardzo dobrze przyjęty przez młodzież nie lubiącą schematów i administracyjnej formy edukacji patriotycznej oraz obywatelskiej”.
Zgadzam się z byłym ministrem, że jego następca zachował się bardzo niemądrze. Nawet jeżeli nie podobało mu się to, w jaki sposób resort pod kierownictwem Ujazdowskiego realizował założenia “Patriotyzmu Jutra”, nie powinien wylewać dziecka z kąpielą. Zamiast pójść po linii najmniejszego oporu i wycofać się z funkcjonującego przez dwa i pół roku programu, mógł podjąć starania o jego ulepszenie.
Ujazdowski ma rację, twierdząc że “to państwo w pierwszej kolejności powinno mieć poczucie obowiązku krzewienia postaw odpowiedzialności obywatelskiej wśród młodego pokolenia” i winno wspomagać rodzące się w nim inicjatywy patriotyczne, zwłaszcza że nie zawsze potrafią udźwignąć ten ciężar szkoły oraz instytucje samorządowe.
Warto przypomnieć, że w ramach “Patriotyzmu Jutra” zrealizowano około 300 projektów, m.in. ogólnopolską akcję billboardową z wizerunkami starszych i młodych osób, “których praca i działania dają dowód żywotności idei patriotyzmu oraz wskazują na jej praktyczny wymiar”, kampanie: “Pamiętam. Katyń 1940”, “Nie ma radości bez niepodległości” i “Pierwsza w Europie! Konstytucja 3 Maja”.
Nie wiem, na ile decyzja ministra Zdrojewskiego podyktowana była obiektywnymi przyczynami natury organizacyjnej i finansowej, a na ile motywowaną czysto politycznymi względami chęcią zdyskredytowania dorobku jego poprzednika, ale tak czy tak nie wydaje się ona rezultatem zastosowania reguł zdrowego rozsądku, na który powołuje się w oficjalnych wystąpieniach jego rzeczniczka prasowa.
Jerzy Bukowski













