“Obszerniejsze wyjaśnienia potem. Ogólnie: brzydzi mnie bycie w jednej partii z ludźmi, ktorzy głosowali za udzielenie absolutorium p. Bolesławowi Witczakowi. Nie chcę, by moje nazwisko służyło ściąganiu pieniędzy na użytek ludzi, którzy je <prywatyzują>” – napisał na swoim blogu.
Jeden z najbarwniejszych polskich polityków, zarazem poczytny felietonista i wytrawny brydżysta założy prawdopodobnie własne ugrupowanie pod nazwą P-JKM, co można chyba odczytywać jako skrót od Partii Janusza Korwina-Mikke.
“Po solidnym przespaniu się założyłem tymczasowy adres: [email protected]. Wszystkich chcących wstąpić do P-JKM lub poprzeć ją w jakiś sposób proszę o zgłaszanie się” – czytamy na jego blogu.
No cóż, w życiu – również publicznym – tak już zwykle bywa, że gdy coś się kończy, to coś innego się zaraz zaczyna. Ale czy nawet niezwykle oryginalny polityk, jakim bez wątpienia jest Janusz Korwin-Mikke, zdoła przyciągnąć liczące się grono swoich zwolenników do nowego ugrupowania?
Zachwyt czytelników jego felietonów raczej nie przełoży się na ich masowe poparcie dla P-JKM, skoro nie bardzo chcieli oni głosować na UPR jeszcze pod kierownictwem prezesa-założyciela.
Jerzy Bukowski











