“Sylwester z Ubogimi” rozpoczął się polonezem, który poprowadzili doświadczeni wodzireje animujący zabawę przez całą noc. Na uczestników zabawy czekały stoły z pysznymi potrawami, nie zabrakło też strawy duchowej: adoracji Najświętszego Sakramentu oraz Eucharystii.
– Bardzo cieszę się, że mogę tu być. Straciłem dom i teraz błąkam się po Krakowie. Ten czas tutaj to chwila wytchnienia i może okazja do tego, by znaleźć jakiś sposób na wyjście z tej trudnej sytuacji. Ale to także możliwość, by w większym gronie, mimo wszystko z nadzieją przywitać Nowy Rok – powiedział portalowi pan Paweł.
Także wspomagający organizację sylwestrowej zabawy wolontariusze przyznawali, że jest to dla nich wyjątkowy wieczór.
– Czasem pierwszy kontakt jest trudny, ale wystarczy chwila, by nabrać wzajemnego zaufania. Widzimy, że przychodzące do nas osoby nie szukają zabawy, ale właśnie uwagi i chętnie otwierają się przed tymi, którzy chcą choć przez chwilę pochylić się nad ich losem – opisała to w rozmowie z “GN” Paulina.
Właśnie taki był główny zamiar organizatorów.
– Wiedzieliśmy, że kilka godzin zabawy nie zmieni życia codziennego naszych gości. Ale chcieliśmy przyjąć ich i pobyć z nimi w radości i szacunku. Myślę, że dzisiejszej nocy udało się przełamać bariery, które oddzielają na co dzień bezdomnych i ubogich od społeczeństwa. Wielką radość sprawiły potrzebującym paczki, które otrzymali na zakończenie spotkania. Znalazły się w nich m.in. ciepłe skarpety, czapki, termosy, koce, słodycze i środki higieniczne. Dziękujemy wszystkim ludziom dobrej woli: zarówno tym, którzy wsparli nas finansowo, jak i tym, którzy w ciągu ostatnich dni przynosili gotowe posiłki oraz tym, których dary znalazły się w podarunkach dla ubogich i bezdomnych. To dzięki nim spotkanie sylwestrowe mogło się odbyć i udało się tak znakomicie – wyjaśniła portalowi koordynatorka “Sylwestra z Ubogimi” Magdalena Chyłka.
Papież Franciszek na pewno pochwaliłby tę inicjatywę.










