Problem jest poważny, ponieważ spacer Krupówkami niewiele różni się od przechadzki w pobliżu śląskich kopalń, oczywiście pod względem czystości powietrza. Wiele razy z przerażeniem patrzyłem ze szczytu Kasprowego Wierchu na ciemną zawiesinę, która spowijała Zakopane, sięgając nawet Kuźnic, a po drugiej stronie Gubałówki.
Najłatwiej jest oczywiście wprowadzić zakaz ruchu pojazdów. Są jednak inne metody, z powodzeniem praktykowane w niektórych alpejskich stacjach narciarskich. Np. do przepięknie położonego nad skalnym urwiskiem francuskiego Avoriaz w “Bramach Słońca” w ogóle nie wolno wjechać samochodem. Zostawia się go na strzeżonym parkingu kilka kilometrów od centrum kurortu, do którego dojeżdża się ekologiczną, bezpłatną komunikacją miejską.
W innych sławnych regionach narciarskich Alp opłata za parkowanie w centrum jest skalkulowana na takim poziomie, że nie opłaca się do nich wjeżdżać własnym środkiem transportu, zwłaszcza że korzystanie ze skibusów wliczone jest w cenę abonamentu na wyciągi.
Zakopane powinno jak najszybciej skorzystać z tych dobrych wzorów, jeżeli chce nadal uchodzić za ważny i chętnie odwiedzany europejski kurort. Zagraniczni turyści coraz częściej zwracają bowiem uwagę, czy miejsce, do którego wybierają się na letnie bądź zimowe wakacje spełnia podstawowe kryteria ekologiczne.
Z Krakowa dla www.Poland.US
Jerzy Bukowski












